Złamania możemy podzielić na dwie podstawowe kategorie – na złamania zamknięte i otwarte. W pierwszym przypadku skóra i ścięgna nie są przerwane, a w drugim niestety do tego dochodzi, co jest zdecydowanie gorszą sytuacją, bo istnieje ryzyko zakażenia. Niezależnie od tego, który rodzaj nas dotyczy, jeśli do zdarzenia doszło na terenie UK, a my byliśmy osobą poszkodowaną i do wypadku nie doszło z naszej winy, możemy starać się o odszkodowanie. Kiedy i jak możemy się o nie ubiegać?

Kto może dostać odszkodowanie w UK za złamany obojczyk?

Prawo ubezpieczeniowe w UK jest tak skonstruowane, by każdy, kto w wyniku zdarzenia losowego doznał uszczerbku na zdrowiu psychicznym lub fizycznym, otrzymał rekompensatę. Nie jest ważne, czy mamy brytyjskie obywatelstwo, ani to jakiej jesteśmy narodowości, płci i wyznania. Możemy w UK pracować na stałe lub być tylko przejazdem. Odszkodowanie w UK za złamany obojczyk otrzymamy w każdej sytuacji, pod warunkiem, że nie byliśmy jednocześnie sprawcami, czyli na przykład do złamania nie doszło przez nasze zaniedbania. Sprawca zdarzenia rekompensaty nie dostaje, nawet jeśli jemu również coś się stało.

Na jakie wsparcie możemy liczyć?

Obojczyk jest taką partią ciała, której złamanie dość mocno nas ogranicza. Możemy mieć kłopot z poruszaniem się, tracimy samodzielność, być może nie możemy wykonywać swoich obowiązków w pracy. Nasz standard życia znacząco się pogarsza i nie mamy gwarancji, że kiedy kości się zrosną, to odzyskamy pełnię sprawności. Być może będzie nas czekać dłuższa rehabilitacja. Do tego dochodzi stres. Podczas starania się o odszkodowanie, wszystkie te czynniki bierze się pod uwagę.

W UK zakres rekompensaty jest zależny m.in. od rozległości obrażeń i tego, w jakim stopniu obniża się jakość życia i jakie koszty ponosimy w związku z leczeniem. Możemy więc liczyć nie tylko na rekompensatę w związku z uszczerbkiem na zdrowiu, ale także na zwrot pieniędzy za fizjoterapię bądź rehabilitację.

Formalności nie takie straszne

Skoro wiemy, że odszkodowanie nam się należy i zdajemy sobie sprawę z tego, że jego kwota będzie znacznie wyższa niż ta, na jaką moglibyśmy liczyć w Polsce, powinniśmy rozpocząć procedurę ubiegania się o rekompensatę. Teoretycznie mamy na to 3 lata, ale lepiej zacząć wcześniej.

Warto wtedy podjąć współpracę z dobrą kancelarią specjalizującą się w tym zakresie, a najlepiej taką jak Insito, gdzie możemy liczyć na pełne wsparcie od początku do końca. Plusem jest to, że przedstawiciele firmy pomagają wypełnić wszystkie dokumenty, a cała obsługa odbywa się w języku polskim, więc nie musimy się obawiać ani tego, że nie znamy przepisów ani tego, że nie umiemy dobrze języka angielskiego.